czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 41


               *jeśli już czytaj -skomentuj-, dwa słowa, a potrafią polepszyć humor*

  -perspektywa Zayna-

 Szliśmy  przez  długi, ciemny korytarz  i  już wtedy  nasze nozdrza  wypełnił słodki  a  zarazem
 mocny  zapach  perfum  Emily i Jess. Pomyślałem, że musiały  coś  przygotować  bo  przecież
 nigdy tak bezinteresownie nie 'wylewały' na siebie pół buteleczki  dość  drogiego  zapachu. . .
 Moje  przypuszczenia  potwierdziły  się, kiedy  przekroczyliśmy  progi  salonu. Spokojna
 melodia  w  tle  i  dwie  piękne  a  w  szczególności  jedna, najpiękniejsza  dla  mnie  kobieta  na 
 świecie; idąca w tamtym  momencie w mym  kierunku i kręcąca delikatnie biodrami sprawiała
 że  mogłem  pozostać  w  takowym  stanie  całą  wieczność. Niesamowitym  uczuciem  jest  fakt
 że  ma   się  przy  sobie  kogoś  cudownego;  osobę,  którą  kochasz  na  tyle  mocno,  że  byłbyś 
 w stanie  popełnić  dla  niej nawet  największą  głupotę  w  swoim  życiu.  Byłem  i  wciąż  jestem
 cholernym szczęściarzem, że poznałem Emi. To najwspanialsza dziewczyna ever,  nie  pozwolę
 by  ktoś  kiedykolwiek  ją  skrzywdził.
- Cześć - powiedziała  całując  delikatnie   mój  policzek, uśmiechając  się   przy  tym.  Szczerze 
 mówiąc  to myślałem,  że  będzie  na  tyle  zdenerwowana  po usłyszanym  i obejrzanym 
 wywiadzie, iż  nie będzie  się do mnie  odzywać. "Zayn  stanowczo za dużo  myślisz" odezwało
 się...no właśnie co? Do tej  pory  zdawało mi  się,  że tą słynną  intuicję miewają  tylko kobiety.
 Nie  jestem  wystarczająco  męski? "Wyolbrzymiasz Malik'' znów  to  samo. OK, to irytujące-
 trzeba  przyznać..
- Co wy  się  tak   odstawiłyście? - przerwał  moje  rozmyślenia  jak  zwykle  mało  szarmancki
 Harry, robiąc  po  chwili  minę typu "Ups nieodpowiednio  to  zabrzmiało"
- Oczywiście wyglądacie *beau - wydukał całując jednocześnie po kolei  dłonie obu dziewczyn
 na co te  delikatnie  się  zaróżowiły. 
 Wymieniliśmy  z  resztą  chłopaków  spojrzenia po  czym  podszedłem  do  Stylesa  klepiąc  go
 delikatnie  w  ramię.
- Chyba już wystarczy amorze.
- Serio chcę wiedzieć co to za okazja,wyluzuj - wywróciłem oczami młynek,choć tak naprawdę
 też nurtowało  mnie  to pytanie. 
- Więc? - niecierpliwił  się  coraz  bardziej  lokowaty.
- Więc idziemy na imprezę - rzuciła  jak gdyby nigdy nic Jessica łapiąc Nialla za rękę i szepcząc
mu coś do ucha. Wszyscy stali zdezorientowani bo zazwyczaj rzadko chodzimy na potańcówki
kiedy  wracamy z  'pracy'. Podążyłem za Emily, która  zniknęła za ścianą.
- My nie  jedziemy prawda? - zapytałem  zobaczywszy, że  dziewczyna  wcale  nie  zamierza  się
szykować  tak  jak  pozostali tylko  miesza łyżką  gotującą  się w małym  naczyniu  jakąś słodką
konsystencję. 
- Owszem, zostajemy  w domu - odpowiedziała nawet  się  nie odwracając a  jedynie całą  swoją
uwagę skupiając  na przyrządzanym deserze? Zaśmiałem  się po cichu pod  nosem, tak by  nie
mogła tego  usłyszeć  po  czym z  westchnięciem  stąpałem  po  podłodze  powodując, że  moja
osoba  momentalnie  znalazła  się  maksymalnie  blisko  niej. Objąłem  ją  obiema  rękami
oplatając  zręcznie  brzuch a  następnie  położyłem  swoją  głowę  na  jej ramieniu zachwycając
się równocześnie zapachami unoszącymi się znad garnka. 
- Ostatnio spędzamy  coraz mniej czasu  we dwoje - zaczęła wyłączając  płomień  i  przekręciła
się w  moją  stronę. Musnąłem prawie że  niewyczuwalnie  kącik  jej malinowych  ust  oraz
przybliżyłem  jej ciało tak, by znajdowało się na wprost  mnie.
- Przepraszam. Sama  widzisz  ile  teraz  tego  wszystkiego  się  porobiło. Obiecuję  ci,  że  w 
najbliższym czasie  będziemy  spędzać  ze sobą  każdą wolną minutę tak długo  aż będziesz
mieć mnie dość - powiedziałem wywołując  u  dziewczyny  natychmiastową  reakcję. Rzekła 
tylko cicho  ''podoba mi  się'' po czym  zabrała  się  za  obdarowywanie  moich  warg milionami
czułych  całusów.
- Zakochańce my się zmywamy! - dobiegł  nas głos Jessici jak i również chłopaków, którzy 
wyskoczyli z pretensjami i listą zażaleń dlaczemy MY nie idziemy z nimi. Po minucie skarg, po
całym domu rozniósł  się  charakterystyczny  trzask  zamykanych  drzwi. Zostaliśmy sami. . .

 -perspektywa Emily-
   
 Atmosfera w całym pomieszczeniu zrobiła  się  nazbyt  romantyczna-Melodia  przyjemna 
 dla uszu  i  zapachy  pieszczące  nasze nozdrza. Podałam  do stołu przyrządzone  wcześniej ulu-
 -bione danie  Zayna  i deser.
- Mam   nadzieję,  że   będzie  ci   smakować - rzekłam   niepewnym  głosem   nakładając  sobie 
 również  trochę  posiłku.
- Co jak co, ale  moja  dziewczyna  dobrze  gotuje - uśmiechnęłam się  znacząco  na  te  słowoparłwszy  a
 lekko się  rumieniąc co zresztą  było  już  u mnie  normą ...
 Po zjedzonej  kolacji  wstałam od stołu z zamiarem odstawienia  wszystkich brudnych naczyń
 do zmywarki, lecz  uniemożliwiła  mi to ''pewna''  osoba łapiąc  stanowczo za nadgarstki  i 
 pewnym a  zarazem  delikatnym  ruchem  sadzając na swoich  kolanach. Pokręciłam głową na
 boki   spuszczając  ją  jednocześnie  na  dół, co  chłopakowi  się najwidoczniej   nie  spodobało 

 gdyż natychmiastowo  podniósł  mój podbródek  wymuszając tym samym  bym  na niego 
 spojrzała.
- Mam cię i co teraz? - zapytał, ale wiadomo, ja z moim  charakterem  nigdy  nie odpuszczałam
 tak łatwo. Zbliżyłam swoje  usta  do jego  prawego  ucha i przebiegle  powiedziałam tylko 
 "Nie wydaje mi się" , a już  po chwili  byłam w biegu  kierując się po schodach  na górę.Byłam 
 prawie  u celu  kiedy nagle, zupełnie  niepostrzeżenie  noga  zawinęła  mi  się  pod  drugą
 i  runęłam  na  ziemię  jak długa. "Fajtłapa" przeleciało  mi przez  myśl, a najlepsze  w tym  
 zamieszaniu  było  to,  że  nie zdążyłam  się  nawet   spokojnie  podnieść  a   wylądowałam   w 
 rękach  Malika.
- Sierota - zaczął  się   śmiać   idąc   powoli, zupełnie  spokojnie   do znanego  mi  już  wcześniej 
 pokoju.
- Puść mnie Zayn! Ha ha, no proszę! - krzyczałam  przez  łzy  śmiechu  próbując mu się w jakiś
 sposób wyrwać. Gdy  weszliśmy  do środka  postawił  mnie na ziemię oparłszy  następnie  o 
 zimną i  ciemną  ścianę.  Ciemną . . . może  to nie poprawne określenie  bo cała  sypialnia była
 pochłonięta  w mroku. Jego twarz  widziałam  jedynie  w bladym  świetle  księżyca. 
- Teraz mi  już raczej  nie uciekniesz - oznajmił pewnym głosem  zaczynając całować delikatnie
 moją  szyję. 
- Nawet nie mam zamiaru - palnęłam jedynie czując, że Zayn na te słowa się  uśmiecha. 
 Wiedziałam, że to jest  ten  moment i że  na pewno  już  tego  chcę . . . . . .

  -perspektywa Jess-
 
- Niall, źle się czuję idę do łazienki! - próbowałam przekrzyczeć  głośno dudniącą  muzykę co
 było raczej rzeczą  niemożliwą, gdyż  chłopak  mimo usilnych  starań  wciąż  nie wiedział co 
 próbuję  mu  przekazać. Wskazałam  mu więc ruchem  głowy w stronę  gdzie znajdowały  się 
 toalety i  wtedy  dopiero  pojął o  co mi  dokładnie chodzi. Przytaknął  jedynie  na co  z bladym
 uśmiechem  udałam się  w wyznaczony  cel, on natomiast  najwidoczniej  również postanowił 
 odpocząć i  skierował  się do naszego  stolika. Otworzyłam z  rozpędem  drzwi i pierwsze  co to
 z impetem  wepchnęłam się  do  najbliższej  kabiny nie zwracając uwagi  nawet na to, czy jest
 też wolna czy nie. Wymioty - najgorsza rzecz  na świecie,  zwłaszcza  kiedy  dopadną cię w 
 miejscu publicznym  i w jak najbardziej  nieodpowiednim  momencie. Siedziałam z dobre kilka
 minut  przed muszlą  klozetową "wypuszczając  na  zewnątrz" wszystko co  zdążyłam zjeść i 
 wypić  w  ciągu  dnia. Naprawdę  okropne  uczucie...
- Jess wszystko  w porządku?! - dobiegł  mnie  ledwie  słyszalny krzyk Blondyna  połączony z 
 równoczesnym  głośnym pukaniem  do drzwi. 
- Tak, nic mi nie je...- kolejna fala  wstrętnych  wymiocin i skurczy  w okolicach żołądka. 
- Wchodzę! Co ci jest? - zapytał  zszokowany  co może raczej  było  wrzaskiem  przerażenia niż
 normalnym  pytaniem.
- Niall nie patrz na to , wyjdź - z obrzydzeniem  oznajmiłam  odwracając głowę w drugą stronę
 co okazało się być  nierozsądnym posunięciem , gdyż  kolejny raz nastąpił nowy przypływ 
 zbędnych płynów. Irlandczyk  momentalnie  złapał  kosmyk  moich włosów wytrwale  
 przytrzymując  je w  powietrzu.Był wystarczająco  trzeźwy, by  zorientować  się dokładnie w 
 sytuacji, zresztą ja  również  nie  wypiłam  za dużo można było  wręcz rzec, że pozostawałam 
 wciąż nieskazitelnie czysta.
- To pewnie zatrucie, jakieś nieświeże  jedzenie, coś w tym rodzaju - powiedziałam w miarę 
 spokojnym  głosem, przepłukując  tym sam usta. 
- Nie patrz tak na mnie, naprawdę nic mi nie jest - obstawałam przy swoim, lecz moje 
 przekonanie co do własnej wersji z każdą chwilą  słabło, kiedy Niall spoglądał  na  mnie w ten
 charakterystyczny sposób.
- Jesteś pewna? Ostatnie mi czasy  wyglądasz jak trup,  jesteś blada, boli cię głowa i  
   teraz jeszcze wymioty. Powinnaś pójść do lekarza - oznajmił tonem nieznoszącym sprzeciwu
 po czym objął mnie swoimi ramionami  i dodał: 
- Martwię się o ciebie - uwielbiałam w nim tą troskę, ale  czasami  doprowadzała  mnie ona 
 do szału. Ta zawziętość, zawsze  wszystko  musiało być tak  jak on chce. Przyznam, że nie 
 były to jego pozytywne cechy ...
- Nic mi nie jest. Wracajmy już do domu, chciałabym się położyć - powiedziałam wymuszając
 delikatny uśmiech. Chłopak  pokiwał  głową całując przy tym czubek mego  nosa a 
 następnie  udaliśmy się znów na parkiet  wyłącznie  w celu  znalezienia  pozostałego towa-
 -rzystwa i zabrania  ich ze sobą. Nie mogliśmy  zostawić ich na pastwę  lodu doskonale wiedząc
 że bez opieki nie obeszło by się bez jakiejś sprzeczki, zwłaszcza, że Harry i Louis przesadzili 
 dziś z procentami. Liam z Niallerem  wypili najmniej, łacznie  ze mną jednak ja nie byłam w 
 stanie  unieść ani czegokolwiek a tym  bardziej  kogoś; więc  zabrali  wstawioną już doszczętnie
 dwójkę pod  ramiona  i wepchali ich  na tylnie  siedzenia dużego Range Rover'a. 
 Umiejscowiłam  się obok  prowadzącego  pojaz Daddy'ego natomiast Blondyn  usiadł z resztą.
 Całą drogę  do domu chłopaków  pokonałam  trzymając się za brzuch i próbując 
 przysłowiowo nie obrzygać  czystego  samochodu. Uszczęśliwił mnie fakt, kiedy dojechaliśmy
 na miejsce. Nie zwracając uwagi  na innych  weszłam  po prostu do środka  kierując  się od 
 razu do pokoju  Nialla. Zerknęłam  jeszcze  do sypialni Zayna., gdyż drzwi  były otwarte na 
 całą ich szerokość prezentując wszystko to  co było w środku. Pozostawiłam więc ich w 
 należytym porządku  jedynie  tak jak  ich Pan Bóg  stworzył i  bez żadnych  zamieszek  
 opuściłam  pomieszczenie zamykając najciszej  jak się da  jego wrota. Nie tracąc czasu na nic
 innego weszłam  do pomieszczenia  zwanego powszechnie ''komnatą Nialla Horana'' i 
 wyciągnęłam z szafy jego luźny, długi t-shirt. Skierowałam  się z nim do ''horanowej łazienki''
 i tam   wykonałam  wieczorną  toaletę. Obmyłam  dokładnie  całe  ciało porzeczkowym żelem
 pod prysznic po czym  spłukałam  pianę letnią wodą. Tego  było  mi  trzeba. Czułam jak 
 uchodzą ze mnie wszystkie ''brudy'' życia codziennego  a moje ciało  staje się nieskazitelnie 
 czyste. Po krótkiej  chwili  relaksu  zakręciłam wodę i wytarłam  skórę  puszystym ręcznikiem.
 Następnie wmasowałam  w nią balsam o  przyjemnym  zapachu by potem  założyć pidżamę 
 w której skład  wchodziła właśnie koszulka chłopaka, który  tak szczególnie się  o mnie 
 troszczył.
 Wyszedłszy z łazienki  nie marzyłam o niczym innym jak jedynie   o  położeniu się w 
 wygodnym łóżku i przykryciu  się  po uszy  ciepłą  pościelą. Tak  też  zrobiłam..miałam w 
 planach zaczekać  na Irlandczyka jednak  z racji, iż  długo się nie zjawiał Morfeusz  wygrał 
 walkę  i  już po kilkunastu  minutach  odpłynęłam.
 -następnego dnia-
- Jess obudź się już południe - dobiegł mnie znajomy a zarazem przyjemny dla uszu głos. 
 Niechętnie otworzyłam oczy spoglądając na zegarek. Czyli jednak południe i trzeba darować
 sobie dalsze wylegiwanie się. Wtorek - ogólnie nie lubiłam wtorków, z racji że do weekendu 
 zostawała jeszcze Środa, Czwartek i można powiedzieć ,że połowa Piątku. Cóż na chwilę 
 obecną trwały jeszcze wakacje  i  nawet  taki wtorek  sprawiał, że  na mojej  twarzy pojawiał 
 się uśmiech. Dzisiejszy dzień  zapowiadał  się jednak  nie najlepiej. Za oknem  deszcz i chmury,
 gdzieniegdzie  dało się  dostrzec  prześwity jaskrawoniebieskiego nieba. ''Witamy w szarej 
 rzeczywistości i radzimy oswoić  się  z myślą, że zbliża  się  londyńska jesień" zabrzęczało mi w
 uszach. Z głębokim i głośnym   westchnięciem  jakimś  sposobem wyczołgałam  się z łóżka
 maszerując następnie  w kierunku  szafy w celu ''podebrania'' Niallowi  pary dresów i 
 ulubionej jego jak i zarówno mojej koszulki z napisem  ''Crazymofos'' ,czyli  nowego okreslenia
 przez Horana fanów ich zespołu. Spodobało mi się- oryginalne  a  zarazem zabawne.
 Rozczesałam włosy spinając je w niedbałego  koka, umalowałam  delikatnie rzęsy  nie 
 zwróciwszy uwagi  nawet na to  że Blondyn gdzieś zniknął. Nie gdzieś, lecz pewnie  uciekł do 
 kuchni...
 Z wyczuwalną niechęcią  udałam  się na dół do reszty towarzystwa, która  właśnie kończyła 
 jeść śniadanie. Szczerze mówiąc  nie miałam ochoty  na jedzenie go i na sam widok robiło mi
 się niedobrze. Musiałam  porządnie się czymś zatruć, że trzymało mnie aż  do tamtej pory.
- Cześć kochanie, wyspałaś się? - znalazł się zaginiony, który  właśnie dokańczał ostatniego 
 tosta na swoim  talerzu. Spojrzałam  na niego z dezaprobatą ...
- Żartujesz? Budzisz mnie o tak wczesnej porze i jeszcze się pytasz,czy się 
   wyspałam? Bezczelny - burknęłam co wywołało śmiech u pozostałych, może z wyjątkiem 
 Louisa i Harrego których rzecz jasna męczył pan kac.
 Usiadłam obok Emily patrząc ze skupieniem na pusty talerz..
- Nie jesz? - zapytał Liam ze zdziwieniem, czemu się zresztą nie dziwię gdyż zazwyczaj na 
 śniadanie potrafiłam zjeść więcej niż sam Irlandczyk.
- Nie jestem głodna - odparłam jedynie nalewając sobie do kubka ciepłej kawy z mlekiem. 
 Nie ominęło mnie jednak jedzenie, gdyż chamsko na naczynie wepchano mi świeżą grzankę z
 rozkazem natychmiastowego skonsumowania jej. Nie wyglądała za apetycznie, NIC tak nie
 wyglądało. Przełknęłam ciągle narastającą gulę w gardle po czym wziąwszy do ręki tosta z 
 dżemem ugryzłam kawałek dokładnie przeżuwając. Każdy nowy kęs powodował, że czułam 
 się coraz bardziej źle i jeszcze trochę to zwymiotuję. Moje przeczucia się potwierdziły i już po
 kilku minutach znajdowałam się w toalecie zwracając ową grzankę i całą reszte wszystkiego 
 co wypełniało żołądek, choć obawiałam się że było tego niewiele. 
- Jess mogę wejść? - usłyszałam głos Emily więc bez wahania wpuściłam ją do środka.
- Wszystko okej? - zapytała, choć powinna znać odpowiedź.
- Słyszałam o wczorajszej akcji. Jesteś pewna ,że to tylko  zatrucie? - klękła przy mnie 
 delikatnie łapiąc za ramię i spoglądając głęboko w oczy.
- NIE - odparłam unikając spojrzenia przyjaciółki. 
 _________________________________________________________________________________
  
  Siemneczko! :* Wielki powrót, możecie się cieszyć tak jak ja, bo szczerze to sama mam podjarkę, że
  w końcu znalazłam czas by z powrotem reaktywować bloga:) 
  Cóż mam wam wiele do powiedzenia, choć WAS tu pewnie teraz jest o połowę albo i więcej mniej niż
  na samym początku...
  Na samym starcie przepraszam was z całego serducha, ale musicie mnie zrozumieć że naprawdę 
  miałam masę problemów i po prostu brak głowy do pisania :(( 
  Teraz już jest okej i mam nadzieję, że częściej będę tu z Wami.
  Wiem, wiem, wiem ... rozdział to kompletna klapa jeszcze taki długi , pewnie nie przeczytacie .. 
  Wyszłam chyba już z prawy pisania, co myślicie? O WŁAŚNIE- w tym rozdziale miał pojawić się
  moment +18 , ale postanowiłam takowego nie wstawiać..gdyż.. no nie widzę takiej potrzeby. To nie
  jest jakaś książka erotyczna dla napaleńców i mam nadzieję, że podoba się wam to opowiadanie i 
  BEZ TAKICH scen:)Cóż , pomimo waszej ilości teraz na tym blogu wciąż was kocham! I mam 
  nadzieję, że będzie was tu tyle jak nigdy dotąd kckckc <3
  + domyślacie się co wydarzy się dalej? Nic tu nie jest łatwe, dlatego mam nadzieję że uda mi się
   Was zaskoczyć z dalszym rozwojem sytuacji:) Ale 
   ~ piszcie swoje domysły bądź POMYSŁY na kontynuacje tych wydarzeń 
   ~ jak myślicie dlaczego Jessica się tak źle czuje, czy to faktycznie zatrucie? 
   ~ co miał na myśli Zayn mówiąc "będziemy spędzać ze sobą każdą wolną minutę, już niedługo(...)"? 

   KOLEJNY ROZDZIAŁ POWINIEN POJAWIĆ SIĘ ZA TYDZIEŃ BĄDŹ DWA,GDYŻ JEST JUŻ 
   NAPISANY I WYSTARCZY PRZEPISAĆ GO TUTAJ :)   ps : mam cholerną tremę publikować ten
   rozdział, bo nie wiem jak wam się bedzie podobać:(                   

27 komentarzy:

  1. bardzo, mi sie podoba :) i ciesze się ze wróciłaś :) nie mogę się już doczekać kolejnego ;d Jess będzie w ciąży ? a może chora ? nie mogę się doczekać ;d a co do Zayna i jego słów to może planuje zabrać gdzieś Em na jakies wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ! Nie czytałam poprzednich rozdziałów,ale chyba to zrobię :))
    Zapraszam do mnie, Na opowiadanie z Demi Lovato i Louisa Tomlinsona i reszty 1D :))
    http://lifedreamscometrue.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie w ciąży! Będzie w ciąży! Ja to wiem! ♥
    Podsumowując: blog jest na prawdę dobry. Jeśli kolejny post będzie tak samo świetny, to z pewnością zaobserwuję i zostanę na dłużej. :)
    Jeśli pozwolisz, zostawię też link do siebie. Zapraszam w wolnej chwili.
    youaremydefinitionofhappinesss.blogspot.com
    xx. Niarry

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajnie tu i fajnie piszesz

    OdpowiedzUsuń
  6. Łał... Było długo , ale dałam radę ;)
    PS:Dzięki za odp na zapytaj ;) Wymiana?
    http://heppybloog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się :3
    Sama piszę,więc zapraszam,ale spam dam na koniec.
    Podejrzewam,że Jess mozę być w ciąży,czy coś...od razu mówię,że nie czytałam jeszcze wcześniejszych rozdziałów,więc mnie nie bij,jak powiem coś idiotycznego :D
    A co do Zayna,może chce zabrać ją w jakieś "fajne" miejsce na jakiś czas?Nie wiem,dawaj szybko next!
    your-one-thing.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny post! :)

    obserwujemy? zaobserwuj, a zrewanżuję się w 100%.
    chciałabym mieć 6 na półrocze z informatyki, a żeby mieć muszę mieć co najmniej 300 obserwatorów do nowego roku :C POMOŻESZ MI? :)

    bejbeli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znalazłam zakładki [ SPAM ] .
    Dwa wampiry ..
    Jeden wilkołak ..
    Dwa duchy ..
    Dwa demony ..
    Dwie hybrydy ..
    Czarownica ..
    Człowiek .
    Człowiek o którego walczą te wszystkie rasy.
    11 innych sekretów do odkrycia.
    Powraca !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://the-story-is-just-beginning.blogspot.com/

      Usuń
  10. Świetny blog. Nominuje Cię do Liebster Blog Award. Więcej informacji na moim profilu ;))
    http://monika-mooniika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Komentowałam już,ale nominowałam cię do LBA:http://your-one-thing.blogspot.com/2013/12/libster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny blog!
    Obserwujemy?Napisz u mnie:)

    juleczka-kuleczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. I WANT TO BREAK THE SILENCE
    Jack jako dziesięcioletnie dziecko była świadkiem brutalnego morderstwa w wyniku, którego zginęli jej rodzice. Od tej pory dziewczyna nie wypowiedziała ani jednego słowa oraz wykazywała niepokojące objawy choroby psychicznej. Lekarze nie byli wstanie zatrzymać tego procesu. Przygarnęła ją babcia, troszcząc się o wnuczkę jak najlepiej mogła, mimo to stan psychiczny Jack pogarszał się z miesiąca na miesiąc i rok później oprócz mutyzmu wykazywała zanik inicjatywy oraz wycofanie się z życia rodzinnego i społecznego. Kiedy miała osiemnaście lat zmarła jej dotychczasowa opiekunka, więc psychiatra poradził, aby zamieszkała z osobą, z którą miała najlepszy kontakt przed tragicznym wydarzeniem. Josh, kuzyn Jack, zgodził się bez wahania przyjąć ją pod swój dach mając w pamięci ich przyjaźń sprzed lat. Przepełniony nadzieją każdego dnia usiłował nawiązać kontakt z chorą, jednak bez żadnych widocznych efektów. Marzył by móc jak dawniej porozmawiać o wszystkim z jedyną przyjaciółką. Jednak nie był w stanie zajmować się nią przez cały czas. Miał pracę. Grał na perkusji dla najsławniejszego zespołu świata, One Direction. Pewnego dnia zaprasza jednego z członków boysbandu do domu. Zayn zjawia się w mieszkaniu, nie wiedząc, że ta wizyta odmieni jego dotychczasowe życie. Postanawia PRZERWAĆ MILECZENIE.
    Zapraszam --> http://i-lost-my-direction.blogspot.com/ :)
    A.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak dawno tu nie zaglądałam... Bardzo bardzo Cię za to przepraszam :)
    Mam nadzieje że rozdział się pojawi jak najszybciej :* Nie mogę się doczekać xd
    A ten oczywiście świetny...
    Jess.. W ciąży lub jest chora? Tak myślę :)
    Trzymaj się cieplutko ! ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeju jak fajnie sie czytalo! Nie moge sie doczekac kolejnych rodzialów...

    mój blog ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  16. super blog!
    zapraszam http://delavie-paula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyjemnie się czyta :3
    Czekam na więcej, a tym czasem zapraszam do siebie, dopiero prooolog :3
    http://we-can-start-it-all-over-again.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiem,że nie powinnam blużnić,ale ten blog jest cholernie zajebisty ! Naprawde .
    Rozdział miło się czyta. Czekam na więcej i liczę na pomoc z twojej strony.
    Otóż...piszę opowiadanie o 1D i jest mi potrzeba pomoc directioners. Mam nadzieje,że mi ocenicie prolog i skomentujecie. Jutro pojawi się 1 rozdział !
    http://nowe-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej ! Świetny blog :D bardzo ceikawie piszesz oby tak dalej :D
    Zapraszamy do nas :D ! ------> http://pingusie-pingusie.blogspot.com
    KOMENTARZ=KOMANTARZ
    OBSERWACJA=OBSERWACJA :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny blog będę wpadać napewno częściej ! ; *
    Obserwuj za Obserwuj ? ; ) (odpowiedź u nas)
    http://thisisourworld11.blogspot.com/ Jesteśmy nowe więc liczymy na miłe rady ; *

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapraszam na mojego bloga:
    http://believe-for-destiny.blogspot.com/
    ;3

    OdpowiedzUsuń
  22. Ty też wróciłaś! :D Super, ja to samo. Miałam roczną przerwę, ale zabieram się do tego z powrotem. Super, dawno nie przeglądałam blogów i stwierdziłam, że zacznę od twojego :)

    przyjazn-milosc-zaufanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej !
    Obserwujemy? Jeżeli tak, to zacznij : ) Odwdzięczymy się tym samym :D
    Pozdrawiamy !
    http://typicalfashionn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawy rozdział. Jestem tutaj po raz pierwszy i podoba mi się, że pokazujesz to co się dzieje z perspektywy bohaterów każdego z osobna.

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej, miśku! Wspaniały rozdział. Szkoda, że tak długo Cię tu z nami nie ma, ale pewnie masz jakiś dobry powód. Czytam rozdziały od dłuuuuuuższego czasu, ale czytając z komórki - nie mogę publikować komentarzy. Jeżeli znów Cię tu zobaczę, obiecuję poprawę! :)

    Ściskam,
    Daria xx

    OdpowiedzUsuń

Skomentujesz? Mała rzecz a cieszy *o*
Hejty , wyzwiska etc. nie będą tolerowane, takie
komentarze od razu usuwam : 3